Mój Ty najukochańszy Wariacie!
Jak ja się za Tobą stęskniłam! Przeszłam dziś samotnie kilka długich korytarzy. Każdy z nich był w innym kolorze. Niezauważona dla świata, widoczna dla ścian. One na mnie patrzyły i chciały przytulić! Skryć w swych betonowych, pomalowanych ramionach moje drobne ciało istoty ziemskiej, nietrwałej... kruchej, po prostu. Uczyłam się Cierpienia... w teorii. W praktyce... zaliczyłam na celujący. Coraz więcej osób w moim otoczeniu choruje na wszystkie te dziwaczne choroby, które wcześniej nie były mi znane. Na przykład jeden z Szalonych Skoczków, nowych sąsiadów Ślepego Konformisty, doznał ataku uczucia zwanego Agresją, a i Sprawiedliwość się od niego odwróciła. I chyba... został w jakiś sposób naznaczony, bo jego Oczy straciły dawną Ufność... pojawił się w nich Lęk. Ale, Kochany Mój, przed czym?! Tak trudno jest czytać w ich Myślach. Profesor od Życia stwierdził, że to normalne następstwo wkraczania w Erę Postępu Cywilizacyjnego "tych zza muru, ze Świata Szarości i Smutku". Co to znaczy? Już nic nie wiem... już nic nie rozumiem. Zamykam Serce i Umysł też już nie pracuje. Chcę... zasnąć.
Pisz częściej!!!
Całusy,
Twoja Wariatka
P.S. Kotka Filusia wróciła już. Zwierzyła mi się... spała na dachu. Chciała być bliżej Gwiazd...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz